czytając, słuchaj tego.
Kiedy budzę się zdaję sobie, że nie zamknęłam okna na noc, a
ja zamiast spać na łóżku, śpię w fotelu. Ubieram puchowy szlafrok, kapcie i idę
do łazienki.
Załatwiam to co miałam załatwić, a burczenie w brzuchu daje
mi znać że jestem głodna. Leniwym zaspanym krokiem podążam do kuchni. Jednak
gdy przechodzę przez salon, staję i zamieram.
Jedna noga na łóżku zaplątana w kołdrę, druga gdzieś na
pufie. I głośne chrapanie.
Patrzę na zegarek. Za dziesięć dziesiąta, niech jeszcze śpi.
Cicho idę do kuchni, gdzie wstawiam wodę na kawę, wyciągam
chleb, masło i serek.
Gdy zalewam kawę słyszę, że siatkarz podniósł się z kanapy.
Wchodzi do pomieszczenia w którym się znajduję i opiera się o ścianę.
-Kawy?-kiedy potwierdzająco kiwa głową zalewam drugi kubek.
-Mogę do toalety?- patrzę na niego z politowaniem i pokazuję
kierunek, chodź on doskonale go pamięta.
Robię nam śniadanie, a gdy kończę składam w salonie
dotychczasowe posłanie Drzyzgi.
Otwieram okno, przez co wlatuje trochę zimnego powietrza.
Wchodzi do pokoju kompletnie ubrany, widać na nim piętno dnia wczorajszego. Z
cichym dziękuję siada przy stole, pije kawę i zagryza ją kanapką. Przez jakieś
dwadzieścia parę minut między nami zalega cisza, nie wiem co mam powiedzieć,
boję się nie chcę go zranić.
Upijając ostatnie łyki mężczyzna zanosi naczynia do kuchni,
pisze coś na kartce i przyczepia magnesem do lodówki. Całuje mnie w policzek i
dziękując za wszystko co dla niego zrobiłam wychodzi z mojego domu.
Wzdycham cicho. Gdy słyszę dźwięk swojego telefonu.
Zwlekam się z kanapy i szukam go po torebce.
-Halo?
-córeczko? Czemu się nie odzywasz?
Mama, mamusia, wyjechała jakiś czas temu z polski, myśli że
będę z nią utrzymywała jakikolwiek kontakt?
Dobre sobie.
Zbywam ją przygotowaną wymówką, że praca, że facet, że brak
czasu. Słyszę jak rozczula się na gadkę o partnerze, czuję że będzie chciała
wypytywać o więce, więc mruczę, że muszę kończyć.
Rozłączam się, trochę to niegrzecznie. Ale nie mam zamiaru
wysłuchiwać jej paplaniny.
Idę do swojej sypialni gdzie wyciągam na łóżko ciuchy do
dzisiejszej ‘pracy’
Czerwone przylegające do ciała rurki, czarna wydekoltowana
tunika, czarne szpilki, tym razem 10 centymetrowe.
Zerkam ponownie na zegarek i stwierdzam, że mam jeszcze
dobre 6 godzin wolnego.
Niewiele myśląc rzucam się na łóżko gdzie zakopuję się w
pościeli.
Budzę się wraz z nastawionym budzikiem o 14. Przespałam
dobre 6 godzin, coś czuję że nie będę mogła dziś w nocy spać.
Schodzę do kuchni po kolejną kawę i zerkam na wiszącą na
lodówce kartkę
Dziękuję za wszystko. Xxx xxx xxx mój numer, zadzwoń.
Proszę. F. D
Odkładam ją na półkę, zalewam napój wodą i wyciągam
barszczyk w paczce, gotuję makaron a po chwili zalewam go barszczem.
Po zjedzonym posiłku idę do łazienki gdzie poprawiam
wyregulowane brwi, usuwam niewidzialnego wąsika, golę nogi, całe ciało. Zmywam
paznokcie i maluję je na krwistoczerwoną czerwień.
Cmokam z zadowolenia gdy wysychają. Patrzę na swoje długie
fioletowe włosy, wyciągam płukankę, zaznaczam nią linię odrostów, odczekuję
dwadzieścia minut i spłukuję.
Kolejny raz myję zęby, przemywam twarz zimną wodą i udaję
się do pokoju gdzie włączam TV.
Przeskakuję z kanału na kanał malując paznokcie u stóp.
Denerwuję się gdy zbyt głośny sygnał reklam powoduje
rozmazanie lakieru na pół dużego palca. Ścieram szybko i ponownie zamalowuję…
Ciągle zerkam do kuchni, na tą kartkę.
Wstaję i wklepuję numer do telefonu,
‘Tu Ada, jak mija dzień?’
Prosto, rzeczowo. Nikogo nie urażę, nikogo nie skrzywdzę pisząc
do mężczyzny. Ciekawi mnie jak sobie poradził z partnerką, i kolegą. Jak
trening…
‘Pobiłem Krzyśka, siedzę u siebie, zapijam smutki. Chyba
wylecę z drużyny’
Kiedy odczytuję wiadomość zaciągam się powietrzem. Nie
możliwe.
‘Mogłabyś wpaść? Nie chcę siedzieć sam’
Patrzę na zegar wiszący na ścianie.
W melodii mam byc na 21 więc nie myśląc ubiera swoje
‘dzienne’ ubranie, zamykam drzwi i ruszam w stronę wysłanego przez Fabiana
adresu.
Trampki to jest to czego pragnę stojąc i wdzięcząc się do
obleśnych mężczyzn, którzy podchodzą i traktują nas jak mięso, sprawdzając
każdy mankament ich ciała. Dotykając piersi, pośladków. Wielu z nich dochodzi
już przy samej macance.
Po jakiś 30 minutach pukam do dużych brązowych drzwi.
‘Wejdź, otwarte’ odczytuję smsa i wybucham śmiechem.
Otwieram drzwi i wchodzę w głąb mieszkania, gdzie są
widoczne ślady szamotaniny, przewrócona szafka, porozrzucane kurtki.
-Do pokoju po prawej!
Zbieram szybko ciuchy, podnoszę mebel i kładę je na nie.
Ściągam swoją i rzucam je na sam wierzch , buty kładzie tuż obok.
Kiedy wchodzie do pomieszczenia w którym znajduje się
siatkarz odrzuca mnie odór papierosów, alkoholu, i dusznego powietrza,
podchodzę do okna, uchylam je i wyrywa papierosa mężczyźnie z dłoni.
-POGIĘŁO CIĘ?
Krzyczę, lubię krzyczeć.
-Nie-mamrocze pod nosem i układa się na kanapie
Zrezygnowana siadam na fotelu dokańczając papierosa.
Zaciągając się dymem zastanawiam się co tutaj robię, czemu
nie odpoczywam czemu nie przygotowuję się na kolejny dzień udawania kogoś kim
nie jestem. Patrzę na smutnego Fabiana i od razu wiem dlaczego.
Siadam koło niego, kładąc rękę na jego ramieniu, może nie
daje mu to oparcia, jednak moje myśli się uspakajają.
Nie wiem ile czasu tak siedzieliśmy, nie wiem kiedy
przysnęło mi się, ale budzę się gdy mój telefon dzwoni jak opętany
Patrzę na wyświetlacz, na śpiącego chłopaka, wstaję i
wychodzę do przedpokoju.
-Tak słucham?-odbieram poprawiając jednocześnie swoje włosy
Dzwoni moja szefowa, oświadczając mi , że mam dziś specjalną
wizytę.
Po wysłuchaniu, rozłączam się, zapewniając że będę za
godzinę. Zerkam na wiszący zegar tuż nad drzwiami, który pokazuje godzinę 19.
Coś musi być nie tak, że przesypiam cały dzień. Jednak nie
przejmując się wchodzę do salonu, pukam siatkarza w ramie, gdy ten otwiera
przepite oczy patrzy na mnie jakbym coś mu zrobiła.
Oznajmiam mu, że muszę wyjść, nie powiedział po co i
dlaczego, jednak gdy spytał czy spotkamy się wieczorem wymyślam na miejscu, że
pilnuję dziecka siostry ciotki, sąsiadki brata.
Nie lubię kłamać, jednak nie powiem mu, że idę się pieprzyć
z jakimiś tam facetami.
Żegnam się z nim całusem w policzek i wychodzę na zimne
styczniowe powietrze.
Kiedy wchodzę do domu, idę do łazienki gdzie zaczynam się
malować.
Delikatną bladość mojej twarzy pokrywa brązowy puder, oczy
okala czarna kredka, ciemny cień, tak że praktycznie widać tylko białe ślepia.
Posypuję policzki różem, tak że odznaczam kości policzkowe usta przeciągam
czerwoną szminką i bezbarwnym błyszczykiem.
Kiedy tak patrzę na wyzywające odbicie, widzę inną osobę.
Nie siebie.
Nakładam przygotowane ubranie, i zaczesuję włosy tak aby nie
było widać mojej twarzy. Ubieram nieadekwatne do pogody buty, zarzucam kurtkę i
wychodzę z mieszkania.
Mijając mężczyzn słyszę gwizdy, oraz zapewnienia magicznej
nocy.
Tak naprawdę seks stał się dla mnie niczym ważnym, nie
odczuwam przyjemności, żadnej.
Dochodzę do Melodii, otwieram jedną ręką czerwone drzwi
i od razu udaję się do pokoju szefowej.
Ta cieszy się z tak szybkiego przybycia i tłumaczy mi na
czym będzie polegała dziś moja praca.
Jakiś super ważny pan. Mam tylko cichą nadzieję, że nie
będzie to starszy dziadek nie mogący utrzymać swojego przyjaciela. Mruczę
słowa, które zadawalają kobietę jeszcze bardziej i idę do ‘swojego’ pokoju,
czekając na owego pana...
Po kilku minutach słyszę pukanie. Otwieram drzwi i widzę
ochroniarza, który wprowadza zakapturzonego mężczyznę. Kiedy zamykam za nim
drzwi mężczyzna ściąga bluzę, i siada wyczekująco na łóżku, miejscu naszego
prawdopodobnego uniesienia.
Siadam mężczyźnie na kolana, pytam o jego imię i przestaję
być sobą.
Po chwili mężczyzna przerzuca mnie delikatnie tak, że
znajduję się pod nim.
Imponuje mi jego delikatność, co z wyglądem ‘byczka’ kłoci
się samo ze sobą, jego dłonie czuję wszędzie, dotyka mnie z takim zapałem, że
mi samej przyśpiesza się oddech.
Kiedy proszę by zrobił to po co się tu wstawił mruczy, że
jeszcze nie.
Po kilku manewrach znów znajduję się na górze. Poruszam
udami po jego kroczu czując jego podniecenie. Całuję szyję, wgryzam się w nią
jednak nie na tyle by powstały jakiekolwiek ślady.
Ściąga ze mnie bluzkę, rzuca ją w kąt, próbując odpiąć stanik.
Gdy udaje mu się to, dobiera się łapczywie do moich piersi, gryzie, ssie,
dotyka. Czuję przyjemność jednak nie na tyle, żeby czuć to co czuje owy
mężczyzna. Ściągam mu szybkim ruchem koszulkę, i zaczynam odpinać pasek od
czarnych jeansów. Pomaga podnosząc pośladki do góry, po chwili zastanowienia,
ściągam bokserki wraz ze spodniami. On nie zostaje mi dłużny. Ściąga czerwone
spodnie, zostawiając samonośne pończochy.
Wiem co tygryski lubią najbardziej.
Kiedy patrzę w jego obłąkane z podniecenia oczy mruczę
sprośne słowa. Chwilę po tym czuję, jak wypełnia mnie całym sobą. Poczułam to,
aż za dobrze. Cichy jęk wydobył mi się z ust, co nie zdarza się często. Czując
posuwiste ruchy, wyłapuję jego rytm i bawię się wraz z nim. Ten facet to jedna
wielka sprzeczność. Zachowuje się jak typowy napalony samiec, nie szczędząc ani
mnie ani siebie jednak jego delikatność zachwyca mnie w każdym calu. Czuję
nieopisaną rozkosz, to czego dawno nie czułam, drapię go po plecach wyginając
swoje ciało w idealny łuk. Krzyczę z nieudawanej ekstazy, wbijam paznokcie w
jego plecy nie myśląc o konsekwencjach. Czuję jego przyśpieszony oddech i po
chwili sam opada na moje ciało dysząc mi w szyję.
Po skończonym stosunku zbieram się do łazienki patrząc
uprzednio na jego wyrzeźbione ciało. Kiedy orientuje się że na niego patrzę,
uśmiecha się w zniewalający sposób. Podchodzi do mnie i podaje mi pieniądze.
Nie czuję wstydu chodząc przy nim nago, chowam pieniądze do portmonetki i
odważam zadać się pytanie
-czemu taki facet jak ty, korzysta z usług prostytutki, a
nie bawi się ze swoją kobietą.
Zapada głucha cisza, facet wykręca długie, złodziejskie
palce i zastanawia się co powiedzieć.
-Bo kobieta, którą kocham zdradzała mnie z moim
przyjacielem, żyliśmy w chorej komitywie dopóki nas nie przyłapał. Straciłem i
jego i ją. Dziś się nawet trochę pobiliśmy, musiałem pozbyć się nazbieranych
emocji.
Patrzę na niego. I domyślam się, że z takim wzrostem musi
być albo siatkarzem, albo kimś na wzór tego.
Po dogłębnej analizie przychodzi mi jedna myśl.
Przespałam się z przyjacielem Fabiana.
O ja pierdolę…
Dzikość, czuję dzikość. Proszę trzymajcie kciuki, obym nie
zwariowała.
Odzywa się we mnie czarna strona, co z resztą widać na
załączonym obrazku.
Czuję się zraniona, jednak z drugiej strony cieszę się jak
cholera. Że wydostałam się z tej patologicznej sytuacji, mimo wielu łez i
smutków.
Życie jest pełnie niedorzeczności, sprzeczności i głupot,
które popełniamy na każdym kroku. Normalne to to ?
Nie jestem do końca pewna, jednak wiem, że muszę spróbować
żyć innym, nie swoim życiem.
Odzywa się we mnie buntownicza strona, której dawno nie
czułam. Po nie przespanej nocy, wypalonej paczce fajek i trzech kawach
stwierdzam, że jestem pomylona. Ale cóż. Dobrze mi z tym.
Chciałabym jednk
obudzić się z tego szitowego snu i przestać obawiać się jutra, samotnego jutra.
Więc kochane. Zbieram się w sobie i przysięgam, będę żyć na potęgę, tak jak
potrafi tylko zdesperowana dziewczyna.
Dziękuję za uwagę i liczę na szczere opinie co do tego
czegoś tam wyżej,
Ah no i przepraszam jako zwykła dziewczyna, nie potrafię
wczuć się w sytuację prostytutki, jednak mam nadzieję, że nie będzie to aż tak
odczuwalne.
Madziu, wierzę w Ciebie!
Odważny rozdział, ale kto powiedział że taki być nie może?;> Dobrze się czyta:)
OdpowiedzUsuńZakończenie też intrygujące, ciekawe co będzie dalej? Czy Ada zejdzie z tej drogi kiedyś?
Kochana wierzę w ciebie:* ♥
Stara, zepnij poślady, podnieś głowę, napisz na lustrze słowa "BĘDZIE DOBRZE" i patrz na nie, czytaj tyle razy póki się tak nie stanie.:)
OdpowiedzUsuńco do rozdziału...ja uwielbiam twoje opowiadania...
nie wiem czy to "zboczenie zawodowe" ale po prostu nie mogę się do czekać nowego rozdziału....jeszcze to zakończenie...prawie odleciałam.:)
Napisz do mnie...mam sprawę.:D
Marto 233466 napisz do mnie, bo nie wiem jak mam się do Ciebie odezwać ;)
Usuńnie no, jak dla mnie co najmniej świetne! ; )
OdpowiedzUsuńurzeka mnie łatwość z jaką jest to napisane, nie wiem czy bym umiała napisać coś takiego. z takiej perspektywy.
czekam na kolejne ; )
Świetny! Na początku pomyślałam,że tym zakapturzonym chłopakiem okaże się Fabian, a tu jakie zaskoczenie gdy wychodzi,że to jego przyjaciel. Nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału :) Pozdrawiam ;)
OdpowiedzUsuń